Sobota 22/09/2007
Dzisiaj byl baaardzo udany dzien-spedzony oczywiscie z dwoma mezczyznami: moim krolemiczem i rumakiem Guliwerem. Bylo cudownie z jednym i z drugim choc z kazdym na inny sposob
Kolejny powod do radosci- gutkowy kaszl juz tak mocno mu nie dokucza, a co najwazniejsze oddech sie uspokoil. Gutek oddycha jak na prawdziwego konia przystalo- i to nawet po jezdzie!!!
Trzymajcie kciuki, zeby juz tak pozostalo.
Jutro kolejne podejscie do treningu.Miejmy nadzieje, ze nasza Gosia-trenerka nie rozchoruje sie do konca
Proponuje duzo czosnku,miodu i cieplego lozeczka.
A oto kilka fotek zrobionych MOIM NOWYM APARATEM
, bo wreszcie mi sie udalo go nabyc.
Jak tylko dowiem sie jak wstawia sie zdjecia
Od czego by tu zacząć... może od początku. Nasza leśna podróż z Gosią udała się. Gucio prawie wogóle nie kaszlał, Walia pomimo panicznego strachu nic nie odwaliła. Relaks na maxa choć w pełnym skupieniu
A wiem!! Jedna z moich najwiekszych porażek jeździeckich- nieuczestniczenie w Grand Prix 2007 na torze kolarskim w szczecinie
Pomimo bycia kierownicą musze wypełniać obowiązki i wysiadywać w tej "kanciapie" 168 godziny w przeciągu miesiąca. I właśnie te obowiązki sprawiły, że nie mogłam uczestniczyć w takiej zajefajnej imprezie. Ale miałam swoich wysłanników, którzy wszystko skrupulatnie uwieczniali na fotkach. Teraz tylko kwestia otrzymania tych fotek
Nie wiem jak to kur... jest, ze kilogram gwozdzi na kredyt moge wziasc bez problemu, a jesli chodzi o aparat to sa wielkie problemy... nie, moment nie ma zadnych problemow, jest po prostu "ODMOWA UDZIELENIA KREDYTU" i nikt (nawet te mozgi z banku) nie sa mi w stanie powiedziec dlaczego tak sie dzieje.